El. MŚ 2010: Turcja o życie...albo o nic.
MŚ 2010
/
Figaro /
09 października 2009 /
Skomentuj
Nihat Kahveci będzie partnerem w ataku Semira Senturka.
Turcja ma jeszcze szansę awansować do MŚ 2010... pod warunkiem, że Estonia urwie punkty Bośni i Hercegowinie. Mecz w Tallinie zostanie rozegrany o godzinie 18:00 CET, a więc blisko 3 godziny wcześniej aniżeli spotkanie w Brukseli. A zatem przyjezdni na początku będą nasłuchiwali dobrych wieści z A. Le Coq Arena, a potem wyjdą na murawę stadionu w Belgii.
Jakim wynikiem by się nie zakończyło spotkanie w stolicy Estonii - Turcja za wszelką cenę będzie chciała wygrać najbliższe starcie. Fani reprezentacji, znani ze swojego fanatyzmu, zjawią się w Brukseli aby wspierać swoją drużynę i choćby nawet dla nich należy pokazać kawałek dobrej piłki.
Fatih Terim będzie już mógł skorzystać ze swoich najgroźniejszych armat. Do drużyny wraca Semir Senturk i Nikhat Kahveci. Wszyscy dobrze pamiętamy jak spisywał się ten duet na EURO 2008.
Belgia natomiast już dawno pogodziła się z faktem, że MŚ 2010 pozostają dla nich w sferze marzeń. Teraz wszystkie przygotowania zmierzają w kierunku Euro 2012, dlatego zatrudniono w roli szkoleniowca Dicka Advocaata. Dla Holendra będzie to debiut na ławce trenerskiej i z pewnością będzie chciał pokazać, że działacze belgijscy wykonali dobry krok powierzając reprezentację narodową doświadczonemu coachowi.
Pierwsza konfrontacja zakończyła się podziałem punktów. Na Turkach ciąży ogromna presja, podczas gdy Belgowie nie grają już o nic. Nie mniej jednak występy w narodowych barwach zobowiązują. Ponadto nie wyobrażam sobie aby piłkarze nie chcieli pokazać się z jak najlepszej strony nowemu trenerowi. Stawiam na over!
Mój Typ: Wygra (BACK) powyżej 2.5 gola
Kurs: @1.94
Stawka: 3/10



