PLK: Anwil Włocławek - Prokom Gdynia
Koszykówka
/
K2 /
27 maja 2010 /
Skomentuj
Stan rywalizacji: 2:0 dla Prokomu.
Czwartek, 18:00 CET. Mecz w opcji na żywo na Betfair.
Do tego aby włocławski Anwil choć raz pokonał mistrzów Polski na wyjeździe najpierw zabrakło mu odwagi, a następnie tylko i wyłącznie szczęścia. Pretendent do tytułu zagrał z wielkim poświęceniem w spotkaniu pierwszym, które pozwoliło mu odrobić wysoką różnicę punktową i prawie dogonić Prokom w ostatniej ćwiartce. Ale oczywiście „prawie" robi wielką różnicę. Drugi mecz był z kolei zupełnie inny. To Anwil od początku dyktował warunki w drugiej kwarcie prowadząc nawet czternastoma punktami. Tylko problemy z faulami podopiecznych Igora Griszczuka oraz fenomenalna dyspozycja Jana Henrika Jagli pozwoliły zejść Prokomowi z tarczą.
Choć do drużyny wciąż nie wrócił kontuzjowany Andrzej Pluta, Anwil i tak z każdym spotkaniem wyraźnie się rozkręca. Jest to tym bardziej imponujące, że spośród polskich graczy Igor Griszczuk wachlarz możliwości ma niezmiernie ograniczony - są jedynie Krzysztof Szubarga, Kamil Chanas i Bartłomiej Wołoszyn - i gdy któryś z nich wpada w problemy z faulami, Anwil ma kłopoty. A i tak nie przekłada się to na bezpośredni wynik na parkiecie.
Anwil wraca teraz do własnej hali i jestem pewny, że jego zawodnicy czekali właśnie na to spotkanie. Podobnie zresztą jak włocławska publiczność, która w finale swoich ulubieńców nie miała okazji dopingować od czterech lat. Nie od dziś wiadomo, że Hala Mistrzów we Włocławku to jeden z tych obiektów, w których drużynom przyjezdnym gra się najgorzej. Bardzo żywiołowe 4 tysiące osób, strome trybuny, bardzo wiele przestrzeni za koszami przełożyły się w tym sezonie na zaledwie jedną porażkę Anwilu w 17 meczach wliczając playoffy. Wygrali tam oczywiście mistrzowie Polski (pięcioma punktami w ostatniej kolejce rundy zasadniczej), lecz łatwo nie było. Tylko nadludzkie wysiłki Qyntela Woodsa w ostatniej kwarcie pozwoliły im wyjechać z dwoma punktami.
Teraz Anwil gra o życie i nie sądzę aby 4 tysiące rozkrzyczanych gardeł pozwoliły miejscowym koszykarzom na odpuszczenie ostatnich 10 minut. Jeśli Anwil chce wygrać któryś z finałowych pojedynków, musi to zrobić w meczu numer 3. O wygraną na wyjeździe, jak miał okazję się przekonać już dwukrotnie, nawet przy świetnej i równej grze w ataku niełatwo jest wygrać. Jedyna szansa zatem we własnym domu. Kluczem do zwycięstwa powinna być obrona. Anwil tracił w Gdyni 92 punkty - aż o 15 więcej niż średnio w sezonie. W ostatnim spotkaniu z linii rzutów wolnych trafiał do tego ze skutecznością karygodną - zaledwie 62%, co powtórzyć się we własnej hali nie ma szans. Nie wiem czy nie najważniejszym argumentem przemawiającym za Anwilem jest to, jak ekipa Tomasa Pacesasa spisuje się w tym sezonie na wyjazdach. Otóż na 3 dotychczasowe porażki w sezonie, właśnie 2 poniosła na terenie przeciwnika. Na wyjeździe gorzej spisują się zwłaszcza Polacy i wiele drużyn we własnych halach miało w tych rozgrywkach okazję do nawiązania z Prokomem wyrównanej walki przynajmniej przez 3 kwarty.
Zwycięstwo Anwilu jest znacznie wyżej wyceniane (@2.68) niż wygrana powyżej 5 punktów (@1.81) tej drużyny. O wiele bardziej realne, że jeśli Anwil zwycięży, to po twardej walce i spotkanie rozstrzygnie się w końcówce. Tak czy inaczej, stawiam na niespodziankę.
Mój Typ: Wygra (BACK) Anwil Włocławek
Kurs: @2.68
Stawka: 3/10



