NBA: Orlando Magic - Boston Celtics
Koszykówka
/
K2 /
15 maja 2010 /
Skomentuj
Jak wypadnie Marcin Gortat w pierwszym meczu rywalizacji z "Celtami"?
Niedziela, 21:30 CET. Mecz w opcji na żywo na Betfair.
Wyeliminowując z dalszej gry o mistrzostwo najlepsze w sezonie regularnym Cleveland Cavaliers Bostończycy udowodnili, że mają charakter. Nie tylko potrafili dwukrotnie wygrać na wyjeździe, ale przede wszystkim styl w jakim to zrobili musi budzić szacunek.
Niespodziewany sukces, choć w Bostonie awansu do finału konferencji nikt pewnie tak nie nazywa - tam liczą tylko na powtórkę z roku 2008, spowodowany jest głównie tym, że Celtics są zdrowi. W sezonie regularnym również szli jak burza, dopóki nie przytrafiły im się urazy Kevina Garnetta czy Paula Pierce'a. Teraz Wielka trójka jest w komplecie i gra prawie tak dobrze, jak dwa lata temu. Zwycięża, bo do Big Three dołączył człowiek orkiestra - Rajon Rondo.
Dość powiedzieć, że z Garnettem w składzie Celtowie nie przegrali jeszcze serii w playoffach. Niepokonani w roku 2008 roku sięgnęli po główne trofeum, w obecnych rozgrywkach w dwóch seriach ponieśli ledwie 3 porażki. W ubiegłym roku Garnett w playoffah pauzował, dlatego już w drugiej rundzie jego zespół odpadł właśnie z Orlando Magic 3:4.
Przed spotkaniem otwarcia jest wiele znaków zapytania. Orlando, szybko, łatwo i przyjemnie odprawiło z kwitkiem i Charlotte Bobcats i Atlanta Hawks wygrywając 8 meczów z rzędu. Ekipa grała koncertowo a z Jastrzębiami wygrywała średnio prawie 23 punktami. Problem w tym, że ostatni mecz zagrała 6 dni temu i nie wiadomo czy to nie wybije z rytmu jej podstawowych zawodników. Boston jest „w gazie", odzyskał niezbędną do osiągania wyników pewność siebie, przez ekspertów wciąż jest niedoceniany. Zagrał na nosie Cleveland, stać go, by zrobić to i Orlando, choć statystyka przemawia z Magic.
W ostatnich 10 latach na etapie finałów konferencji w NBA gospodarze wygrywali aż 74% pierwszych spotkań. W tak zaawansowanej fazie sezonu, gdzie mierzą się teoretycznie bardzo wyrównane drużyny, bardzo trudno jest wygrać mecz otwarcia na wyjeździe. Miejscowi są faworytami, wyżej rozstawioną ekipą, publiczność jest pobudzona, co na koszykarzy wpływa podwójnie mobilizująco. Do tego Marcin Gortat podkreślał, że Magic dorośli. Przestali grę w koszykówkę uważać głównie za rozgrywkę i do najważniejszych meczów podchodzić z uśmiechem na twarzach. Teraz marzy im się mistrzostwo i nikt nie mówi o niczym innym.
Gdyby przegrali pierwszy mecz, mogłoby się to dla nich skończyć tragicznie. Dlatego nie będą kalkulować i rzucą na szalę 100% tego, co mają.
Boston zapewne swojej szansy poszuka w drugim spotkaniu, co nie oznacza, że ten odpuści. Po prostu Orlando to zupełnie inna ekipa od Cleveland i Celtics mogą potrzebować czasu aby się na Magic „przestawić". Stan van Gundy lubi, gdy jego podopieczni grają pod kosz do Dwighta Howarda, lubi także, gdy oddają po 30 trójek w meczu. Podczas, gdy Cavaliers swą grę opierali głównie na Jamesie.
Orlando ma więcej żądeł niż Kawalerzyści, dlatego zanim genialna obrona Celtics zafunkcjonuje w tej serii w pełni, potrwa to kilka meczów. Na pierwszy nie będzie jeszcze gotowa.
Mój Typ: Wygra (BACK) Orlando Magic
Kurs: @1.36
Stawka: 3/10



