NBA: Boston Celtics - Orlando Magic
Koszykówka
/
K2 /
24 maja 2010 /
Skomentuj
Stan rywalizacji: 3:0 dla Bostonu.
Wtorek, 2:35 CET. Mecz w opcji na żywo na Betfair.
O ile wcześnie zapowiadałem, że na podstawie ofensywnego potencjału Orlando mam przeczucie co do tego, że zdołają oni wygrać przynajmniej jedno spotkanie w TD Garden w Bostonie, o tyle po bostońskiej masakrze w meczu numer 3 nie jestem już tego taki pewien. Przede wszystkim dlatego, w jakim stylu Celtics rozstrzygnęli ten pojedynek na swoją korzyść. W oczy rzucała się niesamowita determinacja gospodarzy i zadziwiający brak woli walki gości. Podopieczni Doca Riversa nie tylko bardziej chcieli wygrać, rzucali się na bezpańskie piłki, pomagali sobie w obronie, ale przede wszystkim przez pełne 48 minut byli zespołem, a nie bandą rozkapryszonych dzieci, które straciły cukierka i chcą poskarżyć się mamie, ale nie widzą, że nie ma jej wokół.
I właśnie sposób w jaki zaprezentowała się ekipa z Florydy zadecydował o tym, że w meczu czwartym stawiam na wyższą wygraną Bostonu niż 7 punktów. Kurs jest przystępny i zachęcający, tym bardziej, że Magic już się poddali.
Po pierwsze ekipa Marcina Gortata nigdy nie znalazła się jeszcze w sytuacji jak teraz. Jest zszokowana, zdumiona, pozbawiona resztek pewności siebie a nawet honoru. Po wysokich i efektownych wygranych w pierwszych 8 meczach gier posezonowych wydawało jej się, że jest świetna. Przyszła kolej na twardy niczym skała Boston, który na dodatek posiada mistrzowskie doświadczenie, i nikt w Orlando nie potrafi wytłumaczyć co się dzieje.
Nawet w poprzednich playoffach, jeśli Magic przegrywali to w „normalnych" okolicznościach a upokorzeni zostali tylko w pierwszym meczu finałowym przeciwko Lakers w Los Angeles. Ta grupa dwunastu koszykarzy nigdy w swojej karierze nie spotkała się z podobną sytuacją, presją chociażby wywoływaną przez apelujące media z Orlando, które pogodziły się już z ich odpadnięciem a teraz jedynie apelują, aby przegrana nie była do zera. Dlatego uważam, że nie tyle wygrana, co próba walki na równym poziomie z Celtami będzie dla nich ogromnym wyzwaniem. Wyzwaniem, któremu moim zdaniem nie podołają.
Dziennikarka Cheryl Miller dzień przed meczem numer 4 zapytała Dwighta Howarda jak oceni tegoroczny sezon w wykonaniu Magic, jeśli ci przegrają spotkanie czwarte. Lider ekipy z Orlando zamiast uniknąć odpowiedzi i dać do zrozumienia, że do zakończenia sezonu daleka droga powiedział, że to był świetny rok... Z takim nastawieniem nie ma szans aby Magic prowadzili zacięty bój z Bostonem, a mecz na granicy 6,7 punktów takim właśnie jest. Zakładając nawet plan pesymistyczny, że Orlando zdoła trzymać się za Bostonem na granicy 6-10 punktów, to jeśli taka różnica punktowa utrzyma się na 2,3 minuty przed zakończeniem meczu nikt z Magików nie będzie już wierzył w zwycięstwo i to Celtics odskoczą na bezpieczną przewagę, dzięki której zakład nam „wejdzie".
Obstawienie handicapu w meczu numer 4 jest zatem świetnym wyborem i okazją do powiększenia swojego kapitału.
Mój Typ: Wygra (BACK) -6.5 Boston Celtics
Kurs: @1.82
Stawka: 3/10



