NBA: Boston Celtics - Los Angeles Lakers
Koszykówka
/
Maciej Szlachtowicz /
08 czerwca 2010 /
Skomentuj
Stan rywalizacji: 1:1
Środa, 3:05 CET. Mecz w opcji na żywo na Betfair.
Dwa pierwsze spotkania finałowe tak bardzo się od siebie różniły, iż ewentualne próby rozważania, który z zespołów jest po nich bliższy zdobycia mistrzostwa na nic się nie zdadzą. Celtics wychodząc z szatni na inaugurację finałów zapomnieli wziąć ze sobą „cojones", przez co prezentowali się jak Orlando Magic w pierwszych trzech spotkaniach finału konferencji wschodniej. Lakers bezlitośnie to wykorzystali i objęli prowadzenie. W meczu #2 choć bostońscy liderzy Kevin Garnett i Paul Pierce trafili łącznie tylko 4 z 16 rzutów z gry do zwycięstwa Celtów poprowadził duet Rajon Rondo - Ray Allen. Do tej pory byliśmy zatem świadkami wzlotów i upadków, serii punktów oraz strat tak jednych, jak i drugich. Dlatego nie decyduję się na próbę obstawienia zwycięzcy pojedynku trzeciego.
Wielce prawdopodobne jest, iż Celtics nie wygrają wszystkich trzech starć przed własną publicznością. Do tej pory, w 25-letniej historii rozgrywania finałów NBA systemem 2-3-2, ta sztuka powiodła się jedynie dwóch drużynom (Miami Heat i Detroit Pistons). I nie ma tu znaczenia, iż miało to miejsce stosunkowo niedawno (odpowiednio w 2006 i 2004 roku) - procenty nie kłamią. Trudno mi wyobrazić sobie, aby Phil Jackson nie zdołał przechytrzyć Doca Riversa w czterech kolejnych meczach, wliczając w to porażkę w pojedynku drugim...
Dlatego polecam obstawienie różnicy punktowej do przerwy na korzyść gospodarzy. Celtics, tak jak Lakers w meczu pierwszym finałów, rozpoczną z wysokiego C. Wtedy to grający w roli gospodarzy Jeziorowcy prowadzili do przerwy dziewięcioma oczkami całkowicie dyktując warunki na boisku, głównie z tego względu aby nie dać się przyjezdnym rozpędzić oraz jeszcze bardziej rozgrzać fanatycznych kibiców swoją skuteczną i efektowną grą. Nie może być mowy ani o zdenerwowaniu, ani o tremie wiążącej się z wizytą w domu. Mistrzowie 2008 roku mają niesłychanie wartościową ławkę rezerwowych, która gra we własnym domu wyśmienicie. Do tego w meczu drugim ławka Celtics (która gra zwykle zdecydowaną większość czasu drugiej ćwiartki) pokonała tą Lakers 24:15. Na ich korzyść przemawiać będą również gwizdki sędziów, dość jednoznacznie nazywane „gospodarskimi". Brak kłopotów z faulami podstawowej piątki Celtics może wtedy dać trenerowi Riverskowi spore pole manewru - albo wystawić do gry w drugiej kwarcie rezerwowych albo dłużej trzymać na boisku starterów. Zarówno jedna, jak i druga opcja wydają się być dla Celtics jeszcze korzystniejsze.
Próg dwupunktowej różnicy na konto gospodarzy nie jest zatem na tyle wygórowany, aby na otwarcie finałów w Bostonie, będący w świetnym samopoczuciu po ważnym zwycięstwie w Los Angeles Celtics sobie z nim nie poradzili.
Mój Typ: Wygra (BACK) HCP -1.5 Boston do przerwy
Kurs: @1.96
Stawka: 3/10



