MŚ 2010: USA - Brazylia
Koszykówka
/
Maciej Szlachtowicz /
30 sierpnia 2010 /
Skomentuj
Lamar Odom (USA) w podkoszowej walce
Poniedziałek, 20:30 CET. Transmisja meczu na Betfair LiveVideo<./strong>
Pojedynek obu niepokonanych do tej pory zespołów grupy B zapowiada się ciekawiej niż dotychczasowe mecze Stanów Zjednoczonych, które spokojnie możnaby nazwać sparingami. Amerykanie grają jak na razie jak z nut. Pokazali do tej pory niesamowitą, szczelną, opartą na szybkości, agresji oraz atletyczności defensywę, głębie składu oraz świetną walkę na obu deskach. Podopieczni Mike'a Krzyzewskiego potrafią jednak, tak jak w pierwszym spotkaniu z Chorwacją zanotować run 50-15 w zaledwie półtorej kwarty, by kolejnego dnia po 15 minutach spotkania ze Słowenią mieć już na swoim koncie 12 strat. Stany grają lepiej niż ktokolwiek by przypuszczał, choć pamiętać należy, że ich koszykarze nie mieli jeszcze okazji zmierzyć się drużyną w składzie której również widnienie kilku czarnoskórych koszykarzy (czytaj bardziej atletycznych, zwinniejszych, szybszych, silniejszych fizycznie). A takim zespołem jest właśnie Brazylia.
Główną przyczyną, dla której oba rozgrywane do tej pory spotkania USA kończyły się pogromem jej rywali, jest przygniatająca przewaga na tablicach. Pierwszym powodem, dla którego uważam, iż tym razem o dwudziestopunktowej przewadze Amerykanów możemy zapomnieć jest bogactwo podkoszowe Brazylijczyków, w składzie których jest przecież dwóch graczy z ligi NBA - Anderson Varejao oraz Tiago Splitter, którzy o zbiórki walczyć potrafią. Varejaio nie grał do tej pory w żadnym spotkaniu z powodu kontuzji kostki, lecz na prestiżowy pojedynek z kadrą USA będzie gotowy. Splitter, który dopiero w listopadzie zadebiutuje w najlepszej lidze świata z pewnością będzie chciał się pokazać amerykańskim trenerom oglądającym ten pojedynek w telewizorach, tym bardziej, że do tej pory gra nieźle, choć krótko (czyżby również był oszczędzany na mecz z USA?).
Oprócz przynajmniej wyrównanych sił pod samym koszem, ciekawie zapowiada się także pojedynek rozgrywających. Leandro Barbosa należy przecież do ścisłego grona najszybszych koszykarzy świata, a towarzyszący mu w wyjściowej piątce Marcelo Huertas jest niewiele wolniejszy. Oczywiście wdawanie się w szybka grę oraz próby oddawania rzutów w piątej lub siódmej sekundzie akcji nie wróżą Brazylii dobrze, lecz szkoleniowiec Ruben Magnano, który doprowadził przecież kadrę Argentyny do wielkich sukcesów na początku tego stulecia, na pewno oglądał dwa pierwsze mecze Amerykanów i wie jak przeciwko nim nie grać.
Stawiam, iż Amerykanie rozstrzygną to spotkanie na swoją korzyść, lecz na pewno nie będzie ono widowiskiem tak jednostronnym jak ich dwa pierwszej pojedynki.
Mój Typ: Wygra (BACK) HCP +21.5 Brazylia
Kurs: @2.10
Stawka: 4/10



