MŚ 2010: Serbia - Turcja
Koszykówka
/
Maciej Szlachtowicz /
11 września 2010 /
Skomentuj
Czy Turcy będą w podobny sposób gratulowali sobie zwycięstwa po dzisiejszym spotkaniu?
Sobota, 20:30 CET. Transmisja meczu na Betfair LiveVideo.
Szkoda, że główni kandydaci do wyeliminowania reprezentacji USA z gry spotykają się ze sobą w półfinale, gwarantują tym samym niemalże Amerykanom awans do finału. Zarówno dla Turków, jak i Serbów to niesamowity turniej. Serbowie wyeliminowali mistrzów świata i Europy Hiszpanów biorąc tym samym rewanż za poprzedni finał EuroBasketu 2009, rozgrywali wielkie spotkania kończone jeszcze wspanialszymi rzutami w decydujących sekundach meczu (Rasić, Savanović, Keselj, Teodosić!), pokazali jak z drużyny młodych gniewnych można przemienić się w dojrzałą, mądrze grającą i niezwykle odpowiedzialną na boisku ekipę.
Przed mistrzostwami wszyscy świetnie zdawali sobie sprawę z siły tureckiej reprezentacji, większość z miejsca dawała im miejsce w pierwszej ósemce imprezy, lecz styl, w jakim coach Tanjević i spółka rozstrzygają swoje spotkania nie pozostawia żadnych złudzeń. Obok USA jest to najlepszy zespół turnieju, któremu praktycznie nie sposób się przeciwstawić. Wyrównany, agresywny, z najlepszymi obok Stanów Zjednoczonych oraz Serbii ławką rezerwowych oraz defensywą. Czynnikiem przeważającym, który decyduje o tym, iż Turcy wygrywają swoje spotkania kilkudziesięcioma a nie kilkunastoma punktami jest piętnastotysięczna zwykle publiczność, której inne ekipy za sobą nie mają. A nazywać tureckich szaleńców zasiadających na trybunach kibicami, to jak krzyżowo-smoleńskie rozprawy Jarosława Kaczyńskiego zaliczyć to obłędu - to stanowczo za mało powiedziane.
Praktycznie jedyny czynnikiem, który przemawia w tym półfinale za Turcją jest publiczność, fakt rozgrywania meczu w Turcji. Ani osoba Hedo Turkoglu ani Ersana Ilyasovy nie będzie tutaj kluczowa. Serbowie mają zbyt szeroki skład a Dusan Ivković głowę zbyt napuchniętą pomysłami, by sobie z nimi nie poradzić. A prorokowanie kto zwycięży, opierając się jedynie na miejscu rozgrywania spotkania, uważam za niezbyt wystarczający argument, by podjąć się typowania. Dlatego zastanówmy się, ile punktów zdołają rzucić oba zespoły.
Poprzednia „runda", czyli ćwierćfinały była wyjątkowo ofensywna. Wszystkie osiem drużyn (oprócz Słowenii, która poddała się Turcji) grały jak z nut, zachwycały kibiców całego świata punktowymi seriami, wysokimi wynikami poszczególnych kwart. Jest to między innymi jeden z argumentów, dla których uważam, że półfinały będą w zdobycz punkową ubogie.
Na imprezie króluje defensywa. Jestem absolutnie przekonany, iż ostatnimi słowami, jakie trenerzy Tanjević i Ivković wypowiedzą swoim koszykarzom przed wyjściem z szatni będzie „obrona". Wszyscy wiedzą, iż będzie to klucz do zwycięstwa, jak zawsze przecież. Aby wszystko było jasne - uważam, że oba zespoły mają ofensywny potencjał do tego, aby przeciwstawić się najszczelniejszej defensywie jakiegokolwiek przeciwnika (co już nieraz udowadniały), lecz tym razem poszczególni koszykarze nie będą mieć swojego dnia - kiedyś taki moment nastąpić musi. Nie sądzę, by Serbowie znowu mieli taką skuteczność za trzy punkty jak w ostatniej kwarcie ćwierćfinału z Hiszpanią, jestem pewny, że Serbowie nie pozwolą Turkom na tyle szybkich kontrataków, co Słoweńcy.
Polecam zatem zakład na liczbę punktów.
Mój Typ: Wygra (BACK) poniżej 154.5 pkt
Kurs: @2.26
Stawka: 3/10



