MŚ 2010: Grecja - Turcja
Koszykówka
/
Maciej Szlachtowicz /
31 sierpnia 2010 /
Skomentuj
Omar Asik - gwiazda Chicago Bulls i reprezentacji Turcji.
Poniedziałek, 20:00 CET. Transmisja meczu na Betfair LiveVideo.
Pojedynek obu reprezentacji spokojnie można porównać do walk bokserskich Lennoxa Lewisa z Mike'm Tysonem czy chociażby największych klasyków NBA Celtics kontra Lakers. Słowem, na parkiecie pojawi się ciężka artyleria wytoczona przez obie ekipy, które mają ogromną chrapkę na zdobycie na tym turnieju medalu, do czego zdecydowanie łatwiejsza droga prowadzi po wygraniu grupy C (a zwycięzca tego spotkania ma je zapewnione w przynajmniej 80%) aniżeli zajęciu w niej drugiego miejsca (starcie w 1/8 z nieobliczalnymi Litwą lub Nową Zelandią). Co podkręca dodatkowo atmosferę przed tym starciem, to fakt, iż oba zespoły spotkały się niecały rok temu w ćwierćfinale EuroBasketu - górą po jednym z najlepszych widowisk tej imprezy - byli Grecy, którzy zwyciężyli 76:74.
Te mistrzostwa greccy koszykarze rozpoczęli od dwóch wygranych i zaprezentowali się w nich dosyć typowo. Ich gra jest bardzo dokładnie ułożona (ależ wiele tej drużynie daje Dimitris Diamantidis), wolna, oparta na zagraniach do świetnych graczy podkoszowych oraz dwójkowych pick&rollach. Jako, że brązowi medaliści ostatnich ME nie korzystają w ważnych meczach ze swych najmłodszych zawodników, ich gwiazdy (Spanoulis, Diamantidis, Bourousis) spędzają na boisku dużo czasu, co na pewno odbije się na ich zaskakująco skutecznej ofensywie (na razie trzecia najwyższa w turnieju) być może już nawet w spotkaniu przeciwko Turkom. Ekipa Jonasa Kazlauskasa ma krótką ławkę rezerwowych i co z tego, skoro jej pierwszopiątkowych zawodników pozazdrościć może 20 z 24 ekip tegorocznych mistrzostw, skoro w szóstkę ciężkich meczów wygrać się po prostu nie da. A jak na razie skórę ratuje swojej drużynie rozgrywający Spanoulis, który dwoi się i troi. Tylko dzięki jego fantastycznej skuteczności oraz 27 punktom Grecy pokonali nieznacznie Portoryko. Wniosek końcowy nasuwa się sam - Grecja ma ogromny potencjał, lecz za krótką ławkę, zwłaszcza jak na spotkanie z gospodarzami turnieju, którzy korzystają z 10 koszykarzy i grają najbardziej zabójczą obronę (obok amerykańskiej) na kolejnej wielkiej imprezie.
Turcy, niesieni dopingiem swojej oszalałej publiczności, nie mieli jak na razie kłopotów z odniesieniem kompletu zwycięstw. 40-ma oczkami zmiażdżyli Wybrzeże Kości słoniowej, 9-ma Rosję pozwalając jej zdobyć zaledwie 56 punktów. Wszystko to przy słabej strzeleckiej formie Hedo Turkoglu. Turcy mają niezwykle zbilansowany skład, oparty na czterech świetnych graczach NBA (dwóch zadebiutuje w tej lidze w nadchodzącym sezonie), posiadają genialnych rozgrywających, którzy podejmują idealne boiskowe decyzje. Ich gra podobała mi się podczas zeszłorocznego EuroBasketu najbardziej, przegrana z Grekami wyraźnie podcięła im skrzydła. W tym roku, na mistrzostwach przed własną publicznością, mają szansę nie tylko na wielki rewanż przeciwko swym pogromcom, ale nawet na wygranie całego turnieju. Bo mistrzostwa wygrywa się obroną. Przewiduję świetny mecz stojący na bardzo wysokim poziomie, który zakończy się wygraną Turcji.
Mój Typ: Wygra (BACK) Turcja
Kurs: @2.02
Stawka: 3/10



