MŚ 2010: Argentyna - Brazylia
Koszykówka
/
Maciej Szlachtowicz /
06 września 2010 /
Skomentuj
Luis Scola - lider reprezentacji Argentyny.
Wtorek, 20:00 CET. Transmisja meczu na Betfair LiveVideo.
Argentyński trener legenda - Ruben Magnano - obecnie szkoleniowiec reprezentacji Brazylii to autor wszystkich sukcesów, jakie Argentyńczycy osiągnęli w ostatniej dekadzie. Złote pokolenie z Luisem Scolą, Andresem Nocioni, Carlosem Delfino i Manu Ginibili zna więc na wylot, co jest pewnie jednym głównych argumentów, dla których to jego obecna ekipa uważana jest za faworyta dzisiejszego spotkania.
Brazylia jako jedyny zespół realnie zagroziła Amerykanom, drugą porażkę w swojej grupie poniosła z nieco lekceważoną Słowenią. Przed startem mistrzostw Canarinhos liczyli pewnie na wyższą lokatę w grupie niż trzecia, lecz biorąc pod uwagę, iż ich podkoszowy lider Anderson Varejao po raz pierwszy (całkiem nieźle w obronie, słabo w ataku) zagrał dopiero w ostatnim grupowym pojedynku z Chorwacją, wyniki ekipy są satysfakcjonujące.
Za Brazylią przemawia wiele czynników - znacznie szersza i bardziej wyrównana ławka rezerwowych, para podkoszowych, którzy idealnie się uzupełniają (ofensywny Splitter, defensywny Varejao), trener znający słabe i mocne strony rywali od podszewki, a także improwizacja. Ze względu przede wszystkim na Leandro Barbosę oraz wychodzącego z ławki Marcelinho Macado Brazylia jest drużyną nieobliczalną, momentami szaloną, którą oprócz ustawianych akcji stać na chwile młodzieńczej słabości, skutkujące nieszablonowymi ofensywnymi rozwiązaniami, które potrafią w najmniej spodziewanym momencie dobić przeciwnika. Dlaczego więc stawiam na starą, zmarnowaną, doświadczoną (jedno z najbardziej znienawidzonych przez sportowców w zaawansowanym wieku słów) Argentynę?
Głównie dlatego, że jak powiedział w połowie lat 90-tych Rudy Tomjanovich „Don't ever underestimate the heart of a champion". Argentyńczycy to tak utytułowana ekipa, składająca się z tak wielu świetnych zawodników (choć praktycznie tylko z pierwszej piątki), że grzechem byłoby skazywanie ją na porażkę w mistrzostwach światach i to już na tym etapie. Tym bardziej, że w grupie poniosła ledwie jedną, minimalną porażkę z niesamowitą Serbią (i to w ostatnim spotkaniu), która miała nóż na gardle - gdyby przegrała zajęłaby drugą lokatę.
Argentyńczycy rzeczywiście sprawiają wrażenie, jakby nieco się na tym turnieju męczyli, lecz pragnę przypomnieć, iż ostatnie spotkanie rozegrali 5 dni temu. Dla pierwszej piątki, której średnia wieku wynosi ponad 31 lat, kilka dni odpoczynku znaczy więcej niż kroplówka na kacu. Spodziewam się zatem, iż zarówno dotychczasowy król strzelców turnieju Scola (z niesamowitą średnią 29 oczek na mecz), jak i Pablo Prigioni oraz przede wszystkim Fabricio Oberto będą na tyle wypoczęci i zmotywowani, że udowodnią niedowiarkom prawdę, jaką niosą ze sobą słowa Rudy'ego Tomjanovicha.
Choć to Brazylia uznawana jest za faworyta, o wiele większą niespodzianką imprezy byłoby nieznalezienie się w najlepszej „ósemce" Argentyny. Stawiam, że do tego nie dojdzie.
Mój Typ: Wygra (BACK) Argentyna
Kurs: @2.34
Stawka: 2/10



