Koszykówka: Prokom Gdynia - Anwil Włocławek
Koszykówka
/
K2 /
21 maja 2010 /
Skomentuj
Mecz #1 finału Turon Basket Ligi.
Sobota, 13:15 CET. Mecz w opcji na żywo na Betfair.
W wielkim finale spotykają się bezsprzecznie najlepsze i najrówniej grające przez cały sezon zespoły PLK. Prokomowi w dojściu do finału nie przeszkodziły występy w Eurolidze, chociaż 3 porażki w końcówce sezonu doprowadziły, do sytuacji, w której o pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej przyszło mu zmierzyć się z Anwilem w bezpośrednim pojedynku. Włocławianie nie wykorzystali szansy i ulegli Prokomowi przed własną publicznością.
Historia pojedynków obu drużyn wyraźnie przemawia za obrońcami tytuły. W finale oba zespoły spotykały się ze sobą dotąd trzykrotnie (w 2003, 2005 i 2006 roku) i tylko raz wygrali włocławianie, dla których był to zresztą jedyny złoty medal w historii. W fazie playoff bilans jest dla nich jeszcze mniej korzystny - na sześć serii Anwil zwyciężył tylko w finale 2003 roku. We Włocławku chcą powtórki, ale nie można zapominać, że to Asseco Prokom wygrywał finały ostatnich sześciu lat.
W dotychczasowych meczach playoff obaj finaliści prezentują się diametralnie różnie. Anwil w koncertowy sposób przeszedł Polonię Azbud Warszawa wygrywając serię 3:0 dwukrotnie aplikując Polonistom ponad 100 punktów. W półfinale w bezdyskusyjny sposób pokonali Polpharmę w Hali Mistrzów, przegrali pojedynek trzeci i wyrwali rywalowi zwycięstwo w końcówce spotkania czwartego. Te mecze z jednej strony pokazały jak wiele charakteru mają podopieczni Igora Griszczuka, z drugiej jednak uwidoczniły ich braki w postaci punktującego lidera oraz prawdziwego środkowego.
Prokom przeszedł obie rundy - zarówno ćwierćfinałową jak i półfinałową - 3:0, lecz wrażenie pozostawił po sobie rozczarowujące. W serii z Energą Czarnymi Słupsk w pierwszych dwóch meczach męczył się niemiłosiernie wygrywając tylko dzięki zrywom w czwartych kwartach, a tylko w meczu numer 3 pokazał klasę. Z kolei przeciwko Treflowi Sopot ani razu nie wygrał przekonująco, mimo tego, że skład miał nieporównywalnie mocniejszy. Ewidentnie widać było, że mistrzom Polski brakuje motywacji. No to teraz - na finiszu rozgrywek - powinni ją mieć.
W sezonie regularnym Prokom dwukrotnie wygrał z Anwilem - 13 i 5 punktami. Nie do zatrzymania byli Qyntel Woods oraz David Logan. W Anwilu najskuteczniejszego Andrzeja Pluty zabraknie.... I to może być główna przyczyna tego, że Anwil nie tylko w serii, ale przede wszystkim w meczu pierwszym w ogóle może się nie liczyć. Włocławianie stracili swojego lidera, praktycznie jedynego zawodnika, który mógł wygrać dla nich mecz w pojedynkę. Dlatego Igor Griszczuk nie ma odpowiedzi na Logana. Kamil Chanas, który będzie grał wiele minut ze względu na przepis o dwóch Polakach na boisku, nie jest w stanie nadążyć za trzymając wysoki poziom Amerykaninem. Podobnie z Qyntelem Woodsem, dla którego Mujo Tuljković nie jest godnym rywalem, a także Danielem Ewingiem - bohater serii z Treflem jest w wyśmienitej formie, a Krzysztof Szubarga grając cały mecz nie będzie w stanie samemu sobie z nim poradzić.
Największa przewaga Prokomu jest jednak pod samym koszem. Prokom to najlepiej zbierająca ekipa w Polsce, Anwil przegrywał w tym roku walkę o zbiórki w aż 14 pojedynkach. Do tego w półfinale najwięcej krzywdy wyrządzili włocławianom podkoszowi Polpharmy, z którymi ci w ogóle sobie nie radzili. Prokom moc pod koszem ma potężną. Anwil, który osiągnął już tegoroczny cel (najwyższe miejsce od czterech lat) może zaskoczyć Prokom tylko i wyłącznie w którymś spotkaniu we własnej hali. W Gdyni, jeśli tylko Prokom nie pokpi sprawy (a to w końcu wielki finał, zakładamy więc, że nie ma to szans), nic nie wskóra. Kadrę ma szeroką, lecz na poszczególnych pozycjach jest znacznie od mistrza słabszy. Otwarcie powinno być zatem efektowne, ale i jednostronne.
Mój Typ: Wygra (BACK) -10.5 Asseco Prokom Gdynia
Kurs: @1.90
Stawka: 3/10



