Koszykówka: Prokom Gdynia - Anwil Włocławek
Koszykówka
/
K2 /
24 maja 2010 /
Skomentuj
Stan rywalizacji: 1:0 dla Prokomu
Poniedziałek, 18:00 CET. Mecz w opcji na żywo na Betfair.
Pierwszy mecz finałowy rozegrany w ostatnią sobotę zdecydowanie należał do Asseco Prokomu. Gospodarze grali agresywniej, skuteczniej, a momentami wyglądali na jedynych tego wieczoru w gdyńskiej hali widowiskowo-sportowej, którzy faktycznie grali w koszykówkę, a nie jedynie próbowali. W ekipie Tomasa Pacesasa widać było zawziętość, pewność siebie oraz poczucie obowiązku chronienia przewagi własnego parkietu, czego nie było widać w meczach ćwierćfinałowych czy półfinałowych.
Anwil wrócił co prawda do gry w samej końcówce, gdy Prokom nieco się rozluźnił lecz choć doszedł mistrzów Polski nawet na 5 oczek ani w hali ani przed telewizorami nie było chyba ani jednej osoby, która pomyślałaby, że Prokom może to spotkanie przegrać.
Wygraną obrońców we własnej hali można zatem obstawiać w ciemno. Mówiąc potocznie jest to „pewniak". Prokom ma po swojej stronie zdecydowanie zbyt wiele atutów aby koszykarze Igora Griszczuka byli w stanie nawiązać z nimi walkę na wyjeździe. W spotkaniu pierwszym bardzo dobrze zagrał aktywny Adam Łapeta, na swoim najwyższym poziomie funkcjonowali zarówno David Logan oraz przede wszystkim Qyntel Woods. Do tego śmiem zaryzykować stwierdzenie, że Anwil wrócił w pierwszym pojedynku z dalekiej podróży tylko i wyłącznie dzięki świadomości, że to spotkanie już się dla nich skończyło, co podziałało na koszykarzy z kujawsko-pomorskiego rozluźniająco. Wiadomo jak różnie gra się w pojedynku „na styku", w którym każda pojedyncza akcja (udana czy nie) niesie za sobą mnóstwo konsekwencji, a jak łatwo, lekko i przyjemnie jest, kiedy wiadomo, że jest „po ptakach".
Anwil w meczu drugim wyciągnie pewnie wnioski z pierwszej zdecydowanej (choć nie świadczy o niej końcowy wynik meczu) porażki - Igor Griszczuk na pewno nie będzie dawał odpoczywać swojemu motorowi napędowemu Krzysztofowi Szubardze tak długo jak poprzednio. Ale korekty w ustawieniach poczyni także zapewne Tomas Pacesas. Tym razem nie odpuści czwartej kwarty, pozostawi swoich kluczowych zawodników na boisku nieco dłużej, wbije im do głowy, że gra się do końca. Bo to, że Asseco Prokom jest zdecydowanie lepszą drużyną i to czy wygra czy nie zależy tylko i wyłącznie od niego, wiadomo wszystkim.
Mistrzowie i tym razem okażą się od włocławian lepsi.
Mój Typ: Wygra (BACK) HCP -10.5 Prokom
Kurs: @1.90
Stawka: 2/10



