Urlopik zamiast EURO
Bożydar Iwanow
/
Bożydar Iwanow /
28 grudnia 2009 /
Skomentuj
Euzebiusz Smolarek w koszulce z Orłem na piersi.
Dziwi mnie... zdziwienie wyrażane przy podpisywaniu kontraktów przez polskiego zawodnika. Pół kraju chwyciło się za głowę, gdy usłyszało nazwę nowego klubu Euzebiusza Smolarka. Nawet selekcjoner słysząc „Kawala" pozwolił sobie na żart, że „kawała to może nam opowiedzieć". Kibice są oburzeni, bo jak Ebi przez średni grecki zespolik może wrócić do reprezentacyjnego „kociołka"? Pytanie powinno być postawione inaczej: Czy tak naprawdę wrócić chce? Mówienie o dumie i zaszczycie w zakładaniu koszulki z orzełkiem na piersiach to już przeżytek. Dziś doświadczeni piłkarze myślą o czymś innym. O spokoju i pieniądzach. A raczej w odwrotnej kolejności: pieniądzach i spokoju. I trudno im się tak po prawdzie dziwić. Gra w piłkę to przecież przede wszystkim dla nich praca. I zarobkowanie.
Gdybym był 28-30 letnim spełnionym piłkarsko zawodnikiem, i miałbym problemy z odnalezieniem się w wymarzonej jakościowo lidze nie chciałbym grać nigdzie indziej jak w Grecji czy na Cyprze.
Pieniądza dobre, wymagania poza Panathinaikosem i Olympiakosem nie za duże. Żyć nie umierać, pogoda piękna, ciepłe morze, wakacje prawie. Odwiedziłem kiedyś w Grecji Michała Żewłakowa (Olympiakos), Marcina Mięciela (wówczas PAOK) Macieja Murawskiego (wtedy Apollon Kalamaria) i Mirosława Sznaucnera (w tamtym okresie Iraklis). Każdy z nich zachwalał miejsce gry i życia. Treningów mało, kawka i spacery nad morzem. Ci, co grali na greckich wyspach - nawet w trzeciej lidze - latali na każdy mecz samolotem! Cypr zachwalał mi wielokrotnie Wojciech Kowalczyk. I faktycznie miał rację. Byłem tam w listopadzie, obejrzałem fragmenty kliku meczów i wielkiego szału z poziomem nie było. Ale morze ciepłe, ludzie mili, wszędzie spokojnie i bezpiecznie. I pensja netto. Nic tylko pograć i wypoczywać.
Postawmy się w ich sytuacji. Każdy z nas mając taką możliwość z takiej oferty pewnie by skorzystał. Wykonywalibyśmy w końcu swój wyuczony i ukochany zawód, stres byłby mniejszy, przyjemność z życia większa.
Naprawdę nie dziwię się Smolarkowi. Był już w paru ciekawych miejscach. Feyenoord, Dortmund, Santander, Bolton, w tym ostatnim za dużo nie pograł, ale w końcu była to liga angielska! A że dziś jest w Kavali i może nie myśli o wielkich dokonaniach i nie będzie się zabijał o grę na EURO 2012? Jego sprawa. Każdy ma wolna wolę, wizja wakacji latem 2012, a nie wielu tygodni koszarowania i przygotowań a potem prawdopodobnie totalnej krytyki zewsząd, może wydawać się dużo bardziej atrakcyjna.



