Puścił cztery, a był najlepszy
Bożydar Iwanow
/
Bożydar Iwanow /
29 października 2009 /
Skomentuj
Zupełnie przypadkiem „latając" wczoraj po telewizyjnych kanałach natknąłem się na ... Real Madryt. Okazuje się, że Sport Klub ma prawa do Pucharu Hiszpanii. Nie wiedziałem...
Patrzę, grają z jakimś Alcorcon z Segunda B, niezłym składem, jest Raul, Benzema, Guti, Metzleder, Arbeloa, w bramce Dudek. To się zatrzymałem, choć w tym czasie - jak nie ma Champions League - oglądam Kubę Wojewódzkiego.
I wstyd się przyznać, dopiero po kilku minutach zauważyłem, że „Królewscy" przegrywają 0-2! Real atakował, tamci kontrowali, a cudów w bramce dokonywał Dudek. I choć i tak wlepili mu cztery, był najlepszy na placu.
Trzeba mieć jednak wyjątkowy niefart, mimo wszystko. Wchodzi nam Jurek do bramki, gra w mocnym personalnie składzie, w radiu hiszpańskim pieją nad jego grą z zachwytu, a on przepuszcza cztery strzały! Przed rokiem też wszedł do bramki na pierwszy mecz w sezonie w Pucharze i też Real przegrał z jakimiś pół-amatorami. Jak ktoś spojrzy na suche wyniki i przeciwników za parę tygodni oraz kto stał w bramce złapie się za głowę. Oj, wyczerpał nasz Dudzio limit szczęścia w Stambule w 2005 roku. Potem miał już tylko pod górę. Nie tak dawno przy powrocie do reprezentacji pokonał go Seweryn Gancarczyk, teraz ex piłkarz Liverpoolu Alvaro Arbeloa. Idź już Jureczku na emeryturę.
Ale i tak przyjemnie było zobaczyć taki mecz. Drużyna z trzeciej ligi, fajny stadionik, dobre światło, mecz o 22. Chłopaki znakomicie przygotowani taktycznie, szybkościowo, czarujący techniką. I grający bez strachu. A naprzeciw kilku naprawdę piłkarskich wirtuozów.
Jak tak popatrzyłem dziś o 13 (sic!) na transmisję w TVP Sport z Otwocka, gdzie Start grał z Ruchem Chorzów, też w Pucharze, ale nie Króla, lecz Polski. załamałem się psychicznie. Boisko jak kartoflisko, gdzieniegdzie leży piasek, poziom techniczny, wiadomo. Realizacja telewizyjna na poziomie czasów moich pierwszych kroków w TVP Katowice na początku lat 90-tych. I kto to zobaczył? Ja akurat tak, bo mam dziś akurat wolne -))). Ale może i lepiej, że grano o tej porze, bez sztucznych świateł, których pewnie szybko na Starcie nie będzie. Bo i tak nie była to promocja krajowego futbolu. Wolę jednak pooglądać Dudka i Real. Nawet jak przegrywają 0-4.



