Bożydar Iwanow: Propaganda sukcesu
Bożydar Iwanow
/
Bożydar Iwanow /
10 lutego 2010 /
Skomentuj
Oficjalne logo Mistrzostw Europy 2012.
W niedzielę - pewnie po raz pierwszy w historii i do rozpoczęcia EURO 2012 po raz ostatni - Warszawa stała się stolicą europejskiej piłki nożnej. Losowanie grup eliminacji Mistrzostw Europy uznano za wielki sukces, mimo, że splendor należy się głównie ... UEFA. Uroczystość zgromadziła wszystkie ważne futbolowe osobistości Starego Kontynentu. Tego, który zawsze najmocniej liczy się w światowej piłce. Brazylia ma co prawda pięć tytułów Mistrza Świata, ale Copa America nigdy nie będzie przyciągała tylu widzów co Mistrzostwa Europy. Chyba, że zagrają w niej Chiny. Conmebol popełnił błąd zatrudniając kiedyś do Mistrzostw Ameryki Południowej Japończyków, a nie Chińczyków. Wtedy pobiłoby na pewno rekordy oglądalności...
Po losowaniu, które trwało w sumie zaledwie 45 minut, wszyscy w Polsce pieją z zachwytu i już twierdzą, że zorganizujemy fantastyczny turniej. Propaganda. Bo tak naprawdę co pokazaliśmy w ten weekend Europie? Czyli światu? Zwały zmarzniętego brudnego śniegu w centrum „metropolii"? Przejście podziemne pod dworcem PKP, którego mikroklimatu nie uświadczysz w żadnym innym miejscu na świecie? Czy pamiętającą czasy stalinowskie Salę Kongresową, w której na pionowych oparciach ciężko wysiedzieć dłużej niż godzinę? Piękne i nowoczesne stadiony (w budowie) nie zmienią opinii Europy o naszej stolicy. Ciągle- szczególnie o tej porze roku, wyglądamy prowincjonalnie - i mimo nowoczesnych wieżowców - biednie.
Moje odczucie, gdy po wizycie na Zachodzie, ląduje na naszym zmodernizowanym i nowoczesnym lotnisku jest zawsze takie same. Czuje się, jakbym wrócił z kapitalizmu do kraju demokracji ludowej. Najgorsze jest to, że już kilka lat temu, po wizycie w Bratysławie, lądując na Okęciu czułem to samo. Słowacy - może nie mają europejskiego stadionu, ale mają coś więcej. Nie czujesz się tam jak na Wschodzie. My będziemy mieć piękne stadiony. Ale czy coś więcej?



