Legio-Zagadka
Bożydar Iwanow
/
Bożydar Iwanow /
27 lutego 2010 /
Skomentuj
Jana Muchę w bramce Legii będziemy mieli okazję oglądać tylko do końca sezonu.
Klub piłkarski Legia Warszawa od dawna jest dla mnie zagadką. Przegrywa mecze, których w normalnych okolicznościach przegrać się nie da, po fenomenalnych występach zalicza niewytłumaczalne wpadki, wygrywa z Wisłą, by ulec Polonii tej z Bytomia. Itd. Itd... Seria niezrozumiałych zachowań, wahań formy, przebłysków geniuszu mieszających się z nieudolnością. Plus dziwne transfery, ananasy rzucane po oknach czy inne fotosy paparazzich pokazujące, że nawet po bolesnych porażkach Legia potrafi się bawić. Od 2006 roku są bez mistrzostwa - to ostatnie zapewnili im Edson i Roger oraz trener Dariusz Wdowczyk.
Wczoraj ta dziwna drużyna znów zaskoczyła. Wygrała z Cracovią, choć wydawało się to niemożliwe.
Szybko stracona bramka, potem wyrzucony Dickson Choto, gubiący piłkę Ariel Borysiuk, nieudolnie biegający po skrzydłach Miroslav Radović i Maciej Rybus. Do tego po wykluczeniu „Dixiego" Jan Urban ściąga z boiska dobrze prezentującego się Marcina Mięciela, by wprowadzić Tomasza Kiełbowic za i przesunąć na środek obrony Jakuba Wawrzyniaka i załatać dziurę w centrum defensywy. I to - o dziwo - był ruch kluczowy. Nie sądzę by coach mógł się spodziewać, że „Kiełbik" uratuje ten mecz przeprowadzając szarżę i dając „asystę sezonu". Przynajmniej dla niego. Takiej akcji w jego wykonaniu nie pamiętają nawet bywalcy nie istniejącej „Żylety". Jakby tego było mało, na 1-1 po jego rajdzie trafia wiecznie kontuzjowany Sebastian Szałachowski, mimo, że źle przyjmuje piłkę. A potem ten sam „Szałach" wykłada jak na talerzu Bartłomiejowi Grzelakowi (też wiecznie się leczącemu) i Legia w Krakowie wygrywa! Dodam do tego, że Cracovia ma jeszcze słupki i poprzeczki, a cudów w bramce dokonuje Jan Mucha. Mecz kończy się rezultatem kompletnie przeciwnym do jego przebiegu. A punkty Legii - poza tradycyjnie już wybornym Muchą - zapewniają aktorzy drugiego planu. Poza Kiełbowiczem i Szałachowskim inny normalnie rezerwowy Wojciech Szala. Legia znów zadziwia. Na szczęście dla sztabu szkoleniowego in plus.
Ale uwaga! Za tydzień na Łazienkowską przyjeżdża Odra Wodzisław, która jeśli chce się utrzymać w lidze przegrać nie może. Prawo serii Legii nigdy nie obowiązuje. Żeby po niewytłumaczalnej euforii na Suchych Stawach w piątkowy wieczór nie skończyło się na smutnym 0-0 w następny weekend...



