Kwestia do rozwiązania.
Bożydar Iwanow
/
Bożydar Iwanow /
19 listopada 2009 /
Skomentuj
Kamil Kosowski. Czy w czerwcu 2012 roku do gry na EURO będzie się nadawał?
Było nieźle, prawda? Drugi mecz kadry Franciszka Smudy mógł się podobać. Fakt, rywal nie był zbyt wymagający, ale przecież to nie „Franz" go wybierał. Musiał przyjąć ten fakt z dobrodziejstwem inwentarza, jak i turniej w Tajlandii, w którym na początku roku zagramy krajowym składem. Innego wyjścia nie ma, więc nie ma co narzekać, choć wyprawa do Azji pewnie ze szkoleniowego punktu widzenia niewiele nam da.
Ale wróćmy do tego, co wydarzyło się wczoraj. Zastanawia mnie jeden temat. Kamil Kosowski. Z Rumunią najlepszy na placu, wczoraj też się wyróżniał. Widać, że jest w formie. Może jeszcze nie w takiej jak w czasach gdy w Wiśle z Żurawskim i Uche eliminował Schalke z Pucharu UEFA, ale na tyle wysokiej, by nadawać ton reprezentacji. Tylko czy on w czerwcu 2012 roku do gry na EURO będzie się nadawał? Boczny pomocnik w wieku 35 lat grający na wysokim poziomie to dość rzadka sprawa. Nie wiemy też gdzie za kilka sezonów „Kosiarka" będzie grać. I czy będzie? Dochodzimy do sedna.
Nie chcę powiedzieć, że od nowego roku w polskim zespole mają grać tylko i wyłącznie ci, którzy realnie mogą być naszymi „Orłami" na Mistrzostwach Europy. Kosowski dostał jednak sygnał od Smudy, że prawdopodobnie będzie brany pod uwagę. Pogra do 2011 roku w kadrze, a w ostatnim półroczy go odstawią, bo fizycznie na trudy turnieju nie będzie się nadawał? O Michała Żewłakowa, który jest nawet o rok starszy się nie boję. Środek obrony to inny sposób grania. Ale skrajny pomocnik musi mieć zdrowie do zasuwania. Nie odbieram go Kosowskiemu, zadaję tylko pytania.
I jeszcze o bramkarzach. Wojciech Szczęsny jest z pewnością perspektywicznym zawodnikiem, ma talent i przed sobą być może piękniejszą karierę niż tata. Dobrze, że Smuda go dostrzega. Ale umówmy się: na razie jest on czwartym bramkarzem Arsenalu. Jeden Pan Bóg wie, jak dalej potoczy się jego piłkarska przygoda. Twierdzenie, że numerem jeden jest Łukasz Fabiański też jest nie na miejscu, bo w tym sezonie z powodu kontuzji za dużo sobie nie pograł i na razie nie widzę wielkich nadziei na wygryzienie ze składu „The Gunners" Manuela Almuni. Wysyłanie Jacka Kazimierskiego do Artura Boruca z sugestią, aby schudł, bo w innym razie nie otrzyma powołania, mija się z celem. Obawiam się, że „Borubar" trenera wyśmieje. Bądźmy dużymi chłopcami.
Ja w każdym bądź razie cały czas nie jestem pewien, kto będzie polskim bramkarzem na ME. I czy Kosowski będzie lewym pomocnikiem? Jest sporo kwestii, które długo jeszcze mogą pozostawać bez rozwiązania.



