Bożydar Iwanow: Jednak The Special One!
Bożydar Iwanow
/
Bożydar Iwanow /
17 marca 2010 /
Skomentuj
Gdy przed trzema tygodniami wraz z Romanem Kołtoniem, Wojciechem Kowalczykiem i wielkim fanem „nerra-azzurich" Paolo Cozzą robiliśmy w Polsacie Sport Extra wstęp do meczu Inter - Chelsea, zadałem pytanie, czy Jose Mourinho jest ciągle „The Special One"? Gdyby po raz kolejny odpadł w w 1/8 finału Champions League nie tylko ja zacząłbym w to wątpić. Może w magię portugalskiego szkoleniowca przestałby wierzyć nawet Massimo Moratti, właściciel klubu z Mediolanu. Trzecia z rzędu eliminacja w tej fazie rozgrywek Interu to byłaby klęska. Porównywalna do tej, która ciągle na wiosnę w Lidze Mistrzów jest udziałem Realu. Tego z Madrytu.
Ale Jose wygrał. I to ze swoją dawną Chelsea. I to dwukrotnie. To co zrobił wczoraj na Stamford Bridge, to był majstersztyk. Zawsze na ciężkie mecze ustawiał swe zespoły defensywnie. W Londynie, mimo, że miał skromny zapas z pierwszej potyczki (2-1 na San Siro) zagrał trójką typowych napastników i ustawionym za nimi Wesleyem Sneijderem. Jeśli ktoś śmiał się z Samuela Eto'o na prawym skrzydle, robił to bardzo krótko. Mourinho zaskoczył swoją taktyką nawet Carlo Ancelottiego. Chelsea nie potrafiła się zorganizować na tak nietypowo skonstruowaną budowę Interu. Męczyła się i biła głową w mur. Nie przebiła go. A „prawoskrzydłowy" Eto'o w odpowiednim momencie znalazł się w miejscu środkowego napastnika i dobił londyńczyków. Maestria, kunszt, pomysłowość, odwaga i podejmowanie niekonwencjonalnych decyzji. Takiego Mourinho cenię, nie tego ze skrzyżowanymi dłońmi i skandalizującego.
A Roman Abramowicz ma wielki niefart. Z Jose pożegnał się pewnie ciut za szybko, choć przecież i on nie dał mu Pucharu Ligi Mistrzów. Avramowi Grantowi trofeum odebrał ślizgający się przy karnym w finale w Moskwie John Terry, Guusowi Hiddinkowi w półfinale możliwość powalczenia o ten laur zabrał sędzia Ovrebo. Ancelotti miał zmienić pechowy bieg rzeczy. A jest jeszcze gorzej. Nie dość, że Chelsea padła już w walce o „ósemkę", to rosyjskiego miliardera w smutek ubrał jego były trener, pan Jose Mourinho.
Naprawdę jest „The Special One". Respect...



