Bożydar Iwanow: Z plażą można wytrzymać
Bożydar Iwanow
/
Bożydar Iwanow /
12 czerwca 2010 /
Skomentuj
Tego właśnie się obawiałem. Nie klęski z Hiszpanią, ale tego lamentu który po nim powstał. Nagle okazało się, że granie z mocnymi przeciwnikami nie jest najlepszym pomysłem. Jak zawsze wpadamy ze skrajności w skrajność. Od wielkich nadziei do totalnego rozczarowania. Znów jest narodowa rozpacz i klęska.
Ja też oczywiście spodziewałem się więcej. Zabolała mnie przede wszystkim bezradność polskich piłkarzy. Czekanie na końcowy gwizdek już po pięćdziesięciu kilku minutach. Strach w każdym ruchu. Obawa, która paraliżowała. Bo jak wytłumaczyć zachowanie przy golu na 3-0? Rzut wolny i nikt nie odpowiada za piłkarza rywala na dwudziestym metrze, wszyscy w polu karnym, Xabi Alonso może spokojnie przymierzać...
Ale nie rozdzierałbym szat. Baty są bolesne, lecz zawsze powtarzam, że najwięcej nauki i wniosków wyciąga się z porażek, nie ze zwycięstw.
Pech chciał, że w Murcii Hiszpanie bardziej „sprężyli" się niż we wcześniejszych meczach z Koreą Płd. i Arabią Saudyjską. Raz, że był to ostatni mecz przed mundialem, więc choć selekcjoner Vicente Del Bosque pewnie osiem-dziewięć nazwisk podstawowej jedenastki miał już pewne, to zawsze mógł ktoś nagle „wskoczyć" do wyjściowego składu, bądź zawieźć. Każdy z Hiszpanów walczył o potwierdzenie placu w „jedenastce", a tym samym szans pozostania w niej do końca mistrzostw, kiedykolwiek miałby on nadejść. Poza tym, co zaznaczałem już we wtorek w Przeglądzie Sportowym, Hiszpanie z Azjatami grali w Austrii. Z Polską u siebie przy komplecie publiczności ich żegnających, a to ich zobowiązywało.
Po Finlandii cieszyłem się, że Smuda wystawił dwóch defensywnych pomocników i sądziłem, że skoro za chwilę gramy z Serbią i Hiszpanią będzie to norma. Niestety nie. Kto miał w tym zespole walczyć w środku pola? Sam Murawski? Peszko, Błaszczykowski, Mierzejewski to nie są zawodnicy do destrukcji. A sam „Muraś" jest pomocnikiem 50 na 50, więc też nie jest tylko do przerywania. A to przy tak słabo wyglądającej obronie było jak samobójstwo. Kto miał asekurować? Wspierać? Tym bardziej, że Wojtkowiak i Dudka to była we wtorek w nocy tragedia.
Nad Sadlokiem i Glikiem bym się nie znęcał. Torres, Villa czy Fabregas to inna półka, a dla chłopaków ze Śląska to pożyteczna lekcja. Więcej pretensji można mieć do tych bardziej ogranych i doświadczonych. Oni nie powinni w takich sytuacjach „pękać".
I jeszcze jedna - kto wie, czy nie najpoważniejsza sprawa. Dlaczego Smuda puścił piłkarzy w poniedziałek, a może to była niedziela, na plażę? Piłkarze np. w Grecji mieli w kontraktach zakaz wizyty w tego typu miejscach. Wszyscy wiedzą, że w kondycji nadmiar słońca nie pomaga. Sztab o tym zapomniał? Z opalaniem można było tę parę dni poczekać. Nie mówię, żeby inny rodzaj relaksu Polakom dałby remis. Ale zamiast 0-6 mogło być np. 0-3. A tu już jest inaczej odbierany rezultat.



