Bożydar Iwanow: "YOU PAY, YOU SAY"
Bożydar Iwanow
/
Bożydar Iwanow /
30 marca 2010 /
Skomentuj
Na zdj. Józef Wojciechowski
Anglicy zawsze trafiają w sedno. Ich sentencje za każdym razem do mnie docierają. Dlatego nie dziwię się właścicielowi Polonii Warszawa Józefowi Wojciechowskiemu, że lubi wpłynąć na skład finansowanego przez siebie zespołu. „You Pay You Say" mówią „Brytole". Płaci i mówi, jak ma to wyglądać. Daję kasę, więc ma do tego prawo. Nie ma się co oburzać. Każdy biznes, w który forsę wkłada jedna osoba, może tak właśnie wyglądać.
„JW" nie ma dobrej prasy. Środowisko piłkarskie też patrzy na niego z ukosa. Że za dużo zwolnień trenerów, za dużo buńczucznych wypowiedzi, za dużo wtrącania się do taktyki i personaliów, brak szacunku do myśli szkoleniowca. Część życzy mu spadku do pierwszej ligi i wycofania się z futbolowego finansowania. A ja powiem przeciwnie. Im więcej takich ludzi w piłce, którzy inwestują w nią swoje pieniądze, tym lepiej. Owszem, prezes popełnia błędy, ale potrafi się do nich przyznać. Wykonuje sporo nerwowych ruchów i słucha być może zbyt wielu doradców, ale mam wrażenie, że zaczęła się u niego bardziej stabilna tendencja. Jeśli - jak powiedział w niedzielnym „Cafe Futbol" - chce stworzyć przy Konwiktorskiej drużynę złożoną z najlepszych albo czołowych polskich piłkarzy, to ten pomysł mi się podoba. Do realizacji oczywiście droga bardzo daleka, podobnie jak do utrzymania się w ekstraklasie, ale jest to godna pochwały koncepcja.
Pewnie nie jednego z Was razi sposób bycia Wojciechowskiego, piękne limuzyny, nie mniej efektowne kobiety, blichtr, cygara i cała ta otoczka. Ale dlaczego? Ma facet pieniądze i nie musi się wstydzić ich pokazywać. A że sugeruje trenerowi, że Tomasz Jodłowiec ma grać w obronie, a nie w pomocy? Ja podobnie jak paru poprzedników Bakero też widzę go drugiej linii, ale jakie to ma znaczenie? Że do zatrudnionego trenera, trzeba mieć zaufanie, skoro się go zatrudnia? „Bullshit", że znów posłużę się językiem wyspiarzy. To jego klub i czy się to komuś pasuje czy nie, może sobie w nim robić co mu się żywnie podoba.



