Bożydar Iwanow: Błędy decyzyjne
Bożydar Iwanow
/
Bożydar Iwanow /
12 sierpnia 2010 /
Skomentuj
Franciszek Smuda na konferencji prasowej.
Gdybym był złośliwy, napisałbym, że jest postęp. W Murcii było 0-6, teraz tylko 0-3, więc idziemy w dobrym kierunku. Ale w związku z tym, że przecież nie jestem, skupię się na konkretach. I personaliach, bo przecież to one tworzą każdą drużynę.
Nie wiem, czy Franciszek Smuda oglądał mecze polskich drużyn w europejskich pucharach, a raczej eliminacjach do nich. Bo jeśli tak, to powinien wiedzieć, i widzieć, że Grzegorz Wojtkowiak jest kompletnie bez formy. Poza tym skoro zdaniem Franza, to urodzony środkowy obrońca, to dlaczego zagrał w Szczecinie na prawej obronie? Przecież nie dawno słyszeliśmy, że to Jacek Zieliński - ten z Lecha - się myli, ustawiając „Dyzia" skrajnie. I dlaczego nie wszedł za niego ostatnio najlepszy polski prawy defensor Artur Jędrzejczyk? Jasne, że mecz Legii z Arsenalem miał bardziej charakter pikniku niż normalnej rywalizacji, ale chłopak strzelał nie tylko „Kanonierom" ale i Bordeaux, więc na pewno jest lepszy od rezerwowego Dynama Moskwa i spóźnionego do każdej akcji Lechity. Poza tym jak jest się w gazie, a „Jędza" jest, to ma grać, a nie czekać nie wiadomo na co.
Jedziemy dalej. Pawła Brożka Smuda powołał po pierwszym meczu z Szawlami, gdzie choć zdobył gola, pudłował niemiłosiernie. Na rewanż z Karabachem był już za słaby na pierwszy skład, w kadrze wychodzi w podstawowej jedenastce. Choć w dyspozycji jest podobnej do Wojtkowiaka. „Brozio" to napastnik wybitny, ale dziś jest pod formą. Znów błąd decyzyjny.
Maciej Sadlok nigdy nie będzie lewym obrońcą, więc po co go forsować na siłę na tej pozycji? Przecieków w pierwszej części jego stroną było tyle, co nie dawno w Bogatyni. Szkoda chłopaka palić. Niech gra na stoperze. I zapomni o Davidzie Villi. Podobnie jak Kamil Glik.
O lansowaniu Łukasza Fabiańskiego też muszę wspomnieć. Absolutnie nie jest w reprezentacyjnej formie. I w mej opinii nie będzie bramkarzem numerem jeden na Emirates. Jego były trener z Szamotuł Andrzej Dawidziuk przed telewizyjnym mikrofonem nigdy go nie skrytykuje. W całym wczorajszym wieczorze nie doczekałem się jego rzetelnej oceny. Wszyscy „wierzą", że będzie pierwszym golkiperem w swoim klubie. A przecież to ma być gwarancja gry w kadrze. W niedzielę mecz z Liverpoolem. Jeśli zdrowy będzie Almunia, to on zacznie. Jak się pomylę, zwrócę honor.
Jak słabych punktów jest dużo, trudno o dobry wynik. Nawet grający na co dzień w mocnym klubie Rafał Murawski „umarł" po półgodzinie. Nie podniecam się też kilkoma szarżami Jakuba Błaszczykowskiego. Jak powiedział jego klubowy trener Jurgen Klopp, wymagać trzeba od niego więcej. Spójrzcie na jego statystyki klubowe i reprezentacyjne. Liczbę goli i asyst. I to jest największa gwiazda naszej drużyny. Naprawdę ciężko od polskiej drużyny oczekiwać cudów. Nawet od trenera, który „cuda (kiedyś) czynił". Ale oczekuję, że w kadrze grać będą ci, którzy są w najlepszej dyspozycji. Wczoraj tak nie było. I o to mam pretensje.



