A gdzie obywatel Piszczek?
Bożydar Iwanow
/
Bożydar Iwanow /
04 grudnia 2009 /
Skomentuj
Człowiek uczy się całe życie, a głupi umiera. Sam chwaliłem Franciszka Smudę za to, że na swoje dwa pierwsze mecze w roli selekcjonera powołał wszystkich najlepszych polskich piłkarzy, a jednak lekko się „zdrzemnąłem". Przyznaje się bez bicia.
Przez dwa dni oglądałem i komentowałem mecze Ligi Europejskiej z największą uwagą śledząc występy Polaków. Za dużo ich nie było, więc tym łatwiej było mi zauważyć, że przeoczyłem Łukasza Piszczka! Ja to pół biedy, ale dziwne, że przeoczył go „Franz". W końcu nie dość, że miał go w Zagłębiu Lubin, to jeszcze dziś ten wszechstronny zawodnik gra w ulubionej lidze narodowego trenera. Jest przecież piłkarzem Herthy Berlin. Nie muszę chyba dodawać, że to niemiecka Budesliga.
Piszczek potrafi zagrać zarówno na boku obrony, jak i na skrzydle, jest także możliwość wykorzystania go jako drugiego napastnika. Dobrze gra prawą nogą, potrafi mocno uderzyć lewą - widziałem na własne wczoraj - ma mocniejszą pozycję w Berlinie niż Artur Wichniarek, czego nam więcej trzeba? Nawet ostatnie miejsce w krajowej lidze mnie odstrasza. Trzeba brać tego obywatela Piszczka. Polski paszport przecież ma!
Smuda za bardzo skupił się na „załatwieniu" dla naszej kadry Sebastiana Boenischa. Fajnie by było mieć obrońcę Werderu Brema w reprezentacji, ale zgadzam się z opinią, że przeceniamy wartość tego zawodnika. Medalu na EURO 2012 nam nie da. To tylko lewy obrońca. I nie ma talentu Ashleya Cole'a.
Kiedyś za kadencji Pawła Janasa zrobiono straszny szum, żeby do kadry powołać Arkadiusza Radomskiego. Sprawa defensywnego pomocnika Heerenveen nabrała niesamowitej wagi i znaczenia. Już wtedy pisałem: „Ludzie! Radomski to pożyteczny piłkarz, ale drużyny nam nie zbawi." Tak samo będzie z Boeniszem, przepraszam, Boenischem. Popatrzmy, kto u nas gra na lewej obronie. W Wiśle: Piotr Brożek, były pomocnik, w Legii - dość często Tomasz Kiełbowicz, ex - skrzydłowy, w Polonii też gracze drugiej linii: Marek Sokołowski czy Mariusz Zasada. Nawet Leo Beenhakker próbował na tej pozycji Jacka Krzynówka, który z obroną za dużo wspólnego nie miał. Jeśli ktoś nie jest Ashley'em Colem - byłym skrajnym napastnikiem zresztą - nie robiłbym z tej pozycji wielkiego zagadnienia. Na razie skoncentrowałbym się na osobie Łukasza Piszczka. Mimo, że to też ostatnio „tylko" boczny obrońca.



